czwartek, 26 maja 2011

wtopa

Wczoraj miałem lekką wtopę, poskładałem mojego zephyrka i postanowiłem się przejechać. Wiadomo sprzęt prototypowy Uśmiech także spodziewałem się utrudnień. Na pierwszy ogień poszły kierunki a właściwie ich brak już po paruset metrach, następnie szlag trafił stop na hamulcu tylnym, rollgaz się zacina ale to nie wszystko bo najgorsze było jeszcze przede mną. Lece sobie dziurawymi ulicami Rz i w pewnym momencie słyszę dziwne chrobotanie i jakby mocy ubyło zaczynam szukać jakiejś zatoczki żeby obczaić a tu radiowóz z boku wypada i mili panowie do mnie się dobijają jak do najgorszego przestępcy (wiecie takie akcje jak z warzywami dalej są w ich głowach) gdzie ja sobie spokojnie, powolutku. Po zatrzymaniu, ja oszołomiony, bo co tu dużo mówić trochę usterek jest, a szybki rachunek sumienia uświadomił mi że dowodu to ja przy sobie nie mam, panowie uświadamiają mi, że jazda z zagiętą tablicą rejestracyjną podlega ukaraniu mandatem itd, itp. Ja robię oczy i mówię, że ja nie z tych i że żadnej tablicy nie zaginałem. Rzut okiem i zonk, tablica zgięta, okazało się że była pod za małym kontem i w momencie najechania na jakąś dziurę opona ją złapała i podwinęła do środka - stąd dziwne odgłosy, i pozorna utrata mocy. Tak więc tłumaczenie i szybkie prostowanie bebechów, zauważyłem zainteresowanie moto i zaczęły się pytania co to? jak to? skąd to? i tak od słowa do słowa jakoś się upiekło tym razem Uśmiech

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz